﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Zdobywcy"> 
<author_1="A. Kąkolewski"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-10-04"> 
<month="10"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Czas między decyzją a odjazdem. W tym samym czasie, kiedy Józef Puch szedł szybkim marszem szosą na Siemiatycze i miał przed sobą jeszcze 7 kilometrów — Ireneusz Olszewski wrzucił w Białymstoku do skrzynki pocztowej kartę o bardzo zwięzłej treści: „Haniu. Nagle wyjeżdżam. Nie odpisuj mi na ostatni list, nim nie przyślą Ci nowego adresu. Irek". Adresatkę, Hanię z Liceum Pedagogicznego w Suwałkach zadziwić musiały dwie rzeczy: po pierwsze — ten nagły wyjazd, a po drugie, jak wynikało z niejasnej treści karty — Ireneusz nie wiedział dokładnie, dokąd wyjeżdża. Dopiero następny list, datowany trzy dni później znad samej północnej granicy Polski, z Boćwinek, leżących w powiecie gołdapskim zawierał rzecz najważniejszą, której Olszewski w podnieceniu zapomniał napisać w pierwszej karcie: że jest pionierem i wyjechał na nowe ziemie. Zresztą, o ile Hance wpadła w ręce „Gazeta Białostocka” z dnia 13 września — mogła znaleźć w niej wyjaśnienie o całe trzy dni wcześniej: na pierwszej stronie gazety rozpoznałaby dobrze znane jej zdjęcie. Ireneusz Olszewski, Antoni Czech i Leon Mechta pisali w cytowanym przez gazetę apelu do młodzieży woj. białostockiego: „Przyrzekamy pracą swą nie zawieść zaufania pokładanego w nas przez Związek Młodzieży Polskiej, który wychował nas na obywateli i patriotów Polski Ludowej.” Antoni Czech wyjechał na nowe ziemie tak jak stał — nawet nie wstępując do domu na wieś po rzeczy. Jeszcze trzy dni temu, jak zawsze dotąd po powrocie z pracy z Białegostoku jadł kolację przygotowaną przez matkę, w domu, w złotawym kręgu, wyciętym przez światło lampy, a teraz nagle porzucał to wszystko i wyjeżdżał do nieznanych, odległych miejsc. Na Prezydium ZN ZMP, na którym pasowano go na pioniera, Antoni powiedział: „Kiedy komsomolcy wyruszali na wielkie stepy — zazdrościłem im.” Józef Puch doszedł po południu do Siemiatycz i w Zarządzie Powiatowym opowiadał: „O godzinie 12, jak zawsze, przed dom zajechał listonosz. Zajrzałem do gazety.” 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
